Przypadki coraz mniej początkującego yerbomaniaka
Kategorie: Wszystkie | Testy
RSS
niedziela, 14 lutego 2010

Dziś postanowiłem zgrzeszyć. Świadomie i z rozwagą. Przepuściłem Mate przez sitko. Nigdy więcej tego błędu nie popełnię ;)

Mało tego, że przepuściłem ją przez sitko, to jeszcze dodałem miodu i cytryny. Jakbym nie miał zwykłej herbaty, żeby to zrobić. Smak, zapach, wygląd konsystencja - nic mnie nie przekonało ;) Tak to wyglądało mniej więcej:

Yerba Mate zaparzano za pomocą sitka

Mate pite inaczej

Mate w torebce

Moja przedwczorajsza wizyta w polsko-turecko-bułgarsko-brazylijsko-angielskim (sic!) sklepie zakończyła się zakupieniem czegoś takiego:

Matte Leao - erva w torebkach

Miałem już wcześniej okazję pić yerbę w torebkach, a i udało mi się spróbować erva mate. Tutaj mamy połączenie tych rzeczy. Palona erva-mate nie bardzo mi podchodzi.Smakuje i pachnie jak popiół. Może muszę się z nią polubić. W końcu jesteśmy dopiero po jednym razie.

Przeszukałem trochę sieć w poszukiwaniu o firmie, mają stronę i kilka ciekawych produktów-http://matteleao.com.br/ . Np napoje z Yerbą i Guaraną. Wygląda to tak jak poniżej, tylko ciekawe ile tam cukru ;)

Yerba i Guarana

czwartek, 07 stycznia 2010

Dopiero się dowiedziałem o nowym Mate Barze w Warszawie. Guarani Mate Bar, bo tak się nazywa, to zarówno pijalnia jak i sklep. Super sprawa, popieram całym sercem i jednocześnie szczerze zazdroszczę, bo otworzenie takiego miejsca jest moim marzeniem od dawna. Dobra, dosyć gadania. Filmik jest :

sobota, 01 grudnia 2007

Yerba Mate - Canarias - zdjęcieZ chwilą gdy zabieram się za pisanie tego posta, na biurku stoi jeszcze kubek Canarias (z tym że już pewnie ósme zalanie, także trzeba będzie powoli kończyć ;)). W przypadku tej yerby akurat, mam jednak wrażenie, że ilość wody przelewającej się przez susz podczas zalań jest mniejsza, ze względu na bardzo mocno zmielone listki, które tworzą po jakimś czasie, tak zbitą masę, że woda ledwo się przeciska na dno. Ale od początku...

Z tego co wiem Canarias to jedna ze słynniejszych yerb brazylijskich, głównie ze względu na wspomniane drobno cięte listki oraz mocno pobudzające działanie. Ja bym jeszcze do tego dorzucił smak i zapach, bo są niepowtarzalne. Jeszcze przed zaopatrzeniem się w nią wyczytałem, że ma lekko słodkawy posmak. Faktycznie, coś w tym jest. W sumie nie jestem pewny czy jest on słodki, w każdym razie ja jestem za :) Nie ma za to takiego 'dymnego' klimatu, jak przy Rosamonte na przykład. Ale to już każdy sobie sam odpowie czy to plus czy minus.

Co do drobnego zmielenia, to specjalnie mi to nie przeszkadza. Po około trzecim zalaniu trzeba jednak włożyć trochę więcej siły, żeby coś tam wysączyć, a może to tylko ja mam takie odczucie? Co do mocy, to nie odczułem jakiegoś dużo potężniejszego kopa niż przy innych gatunkach, np Pajarito. Ale chyba trzeba ją zaliczyć do grona mocniejszych, bo niewątpliwie działa tak jak ma działać. Ktoś na yerbamateforum.pl napisał, że jej mocne działanie jest wynikiem tego, że bardziej się ją je niż pije. Nie wykluczam, że jest w tym trochę prawdy ;) 

Na koniec nie mogę wystawić innej oceny niż pozytywna. Canarias to naprawdę ciekawa yerba. Mi pasuje bardzo jako urozmaicenie, np w weekendy. Zamierzam zaopatrzyć się w większe jej zapasy i niewykluczone, że jednak częściej będzie gościć w moim rozkładzie tygodnia :) Zdecydowanie polecam spróbować.

Moja ocena (1-5):

  • Smak - 4
  • Zapach - 4
  • Moc - 4.5

fotka: yerbamarket.com

18:25, josecuervo
Link Komentarze (4) »
czwartek, 29 listopada 2007

yerba mate taragui naranjaW momencie kiedy zaczynam pisać, w kuchni studzi się woda, na Taragui Naranja, czyli pomarańczową yerbkę, która zbiera całkiem dobre recenzje. Podobno jest świetna na zimno, jako terere, ale że za oknem pogoda nie sprzyjająca, postanowiłem wykorzystać Taragui do ogrzania się.

Jest godzina 18:26.O tej porze raczej bałbym się brać za coś mocniejszego, np. Pajarito, bo różnie później bywa z zaśnięciem. W każdym razie ta yerba do 'mózgotrzepów' podobno nie należy ;) Jestem w posiadaniu 100 g próbki, więc tak na 2 razy będzie.

Okey , właśnie mam przed sobą kubeczek i termosik ;) Zapach Taragui bardzo przyjemny, zarówno przed jak i po zalaniu. Pierwszy łyk oczywiście dla Św. Tomasza :), a teraz ja się zabieram...

...początek - dosyć ciekawe wrażenia. Z czasem robi się jednak coraz delikatniejsza. Chyba popełniłem błąd, starając się moje 100g podzielić na dwa razy. Wyszło tylko pół naczynka i może stąd to uczucie. Dotąd, nie mogłem się przekonać do żadnej smakowej mate. Z tą chyba będzie podobnie, choć będę potrzebował tak jeszcze z dwa siorbania aby się ostatecznie przekonać - na tak albo na nie. Będę pamiętał, żeby nie żałować sobie suszu.

Nauczyłem się, żeby nie przesądzać po pierwszym zetknięciu. Moja znajomość z Rosamonte na przykład, zaczęła się niezbyt ciekawie, a teraz - obok Pajarito - jest jedną z moich ulubionych. Być może jestem uprzedzony do smakowych yerb. Póki co nie pokochałem żadnej. Nawet chwalonej przez Wojtka Cejrowskiego Amandy z ziołami (swoją drogą świetnie pachnącej - ale to wszystko). Wracając do Taragui Naranja, mam nieodparte wrażenie, że faktycznie na zimno z kostkami lodu może być świetna. Nie omieszkam przetestować jej przy najbliższej okazji :)

Postanowiłem, że każdą yerbę ocenię w jakiejś tam skali. Z Taragui jeszcze się wstrzymam, do minimum 3 kontaktów z nią, a póki co chętnie poznam Wasze opinie na jej temat.

fotka: yerbamatestore.pl

19:04, josecuervo
Link Komentarze (1) »